Archiwum bloga

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Crichton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Crichton. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lutego 2011

"Linia czasu" czyli schematy Crichtona

Kiedy wziąłem do ręki "Linię czasu" Michaela Crichtona nie spodziewałem się po  tej lekturze zbyt wiele. Miałem bowiem w pamięci jego poprzednie książki, które kiedyś - w czasach liceum czytało mi się bardzo dobrze, jednak z perspektywy czasu oceniam je jako czytadełka o dość nieskomplikowanej i przewidywalnej intrydze. Oczywiście, bywają one ciekawe - jak na przykład ekranizowany później Jurassic Park. Często dominuje w nich jednak pewien schemat. Autor puszcza do widza oko i mówi, „załóżmy, że w skutek rozwoju cywilizacji i techniki możliwe stanie się to, czy tamto”. A następnie pokazuje jakie zagrożenia dla ludzkości może przynieść nowy wynalazek. Niestety, "Linia czasu" wpisuje się w ten scenariusz.

Na początku książki autor zwraca uwagę na fakt, że pod koniec XIX w. naukowcy byli przekonani, że nauka dotarła do kresu możliwości i nic nie jest w stanie ich zaskoczyć. Tymczasem wiek XX przyniósł rozwój wielu dziedzin, który to przesunął granice tego co możliwe tak daleko, jak nie śniło się ludziom w roku 1899. Crichton dostrzega, że na w latach 90-tych XX wieku sytuacja jest analogiczna - znów panuje przekonanie, że wiemy już wszystko. A później stawia pytanie - a co jeśli mechanika kwantowa umożliwi podróże w czasie? I tu zaczyna się fabuła książki. Korporacja ITC w tajemnicy przed światem prowadzi eksperymenty nad przenoszeniem się do czasów średniowiecza. Oczywiście ich prawdziwym celem jest zbicie fortuny na tym wynalazku, nie zaś dobro nauki. O nowych możliwościach dowiadują się przez przypadek archeolodzy prowadzący badania na terenie średniowiecznego zamku we Francji. I jak nietrudno się domyślić, wkrótce lądują oni w średniowiecznej Francji, a powrót do domu staje się na skutek pewnych zdarzeń prawie niemożliwy. Muszą pokonać wiele przeciwności, żeby wreszcie dotrzeć z powrotem do czasów współczesnych.

Brzmi nieźle? Też mi się tak wydawało. Pomysł na fabułę jest bardzo fajny - mimo że schematyczny. Jednak z jego realizacją jest znacznie gorzej. Po pierwsze - autor serwuje nam jakiś pseudonaukowy bełkot na temat mechaniki kwantowej, który - jak podejrzewam - doprowadziłby do łez kogokolwiek, kto choć trochę orientuje się w temacie (tak przynajmniej było w innej jego książce – „W sieci”, w której autor próbował zmierzyć się z tematyką baz danych - i kompletnie rozminął się z ich ideą). Po drugie fabuła ma spore niedociągnięcia i wydaje  się być czasem tak naiwna, że aż piszczy. Postaci zachowują się nielogicznie - czasem wiedzą za dużo, czasem nie chcą dojrzeć oczywistych wniosków - w zależności jak autorowi było wygodnie by pokierować fabułą Po trzecie książka jest mocno przewidywalna - wiadomo jest, że wszystko bohaterom się uda, tylko nastąpi to w ostatniej możliwej sekundzie, po tym jak otrą się o śmierć, która - jakkolwiek prawdopodobna by nie była - nie nastąpi. Takie przedramatyzowanie nie bawi. Wszystkie te czynniki sprawiły, że zupełnie nie miałem ochoty zagłębić się w tą książkę. Przebrnąłem do końca, bardziej z samozaparcia niż z zaciekawienia. I tu spotkało mnie jeszcze większe rozczarowanie - zakończenie jest strasznie głupie. Już nawet nie naiwne, czy naciągane. Po prostu głupie.

Z plusów można wymienić sporo ciekawych faktów dotyczących średniowiecza - jednak tu powstaje wątpliwość - czy to prawdziwe fakty, czy też konfabulacje autora.

Niestety, książka Crichtona rozczarowuje. Poziom fabuły jest w sam raz dla nastolatka, ale osoba dojrzalsza dostrzega jej dziecinność i bzdurność. Pseudonaukowe wywody denerwują, podobnie jak bohaterowie, którzy ostatecznie poradzą sobie z każdym problemem, jeśli tylko fabuła tego od nich wymaga. Jeśli jesteś pryszczatym, żądnym przygód 15-latkiem, który akurat ma szlaban na komputer i imprezy - przeczytaj, będziesz  się nieźle bawił. Jeśli etap liceum masz już za sobą - odpuść sobie - są na pewno lepsze lektury, po które można sięgnąć...
Ocena: 6/10
wydawnictwo: Amber
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...