Archiwum bloga

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2012

wywiad z zespołem Tabu o ich nowej płycie - Endorfina

Trzy miesiące po premierze trzeciej płyty zespołu Tabu: Endorfiny, rozmawiałem o niej z Rafałem Karwotem - wokalistą i liderem zespołu.




Szymon: Pomiędzy wydaniem poprzedniej płyty – Salut, a najnowszą – Endorfiną minęło kilka dobrych lat. Odpoczynek? Brak czasu? Czy też niemoc twórcza?
Rafał Karwot: Najpierw był odpoczynek, potem brak czasu powiązany z - moją głównie- niemocą twórczą:)
Szymon: Jak określiłbyś klimat nowej płyty? Czy – zgodnie z tytułem – ma ona być „poprawiaczem nastroju”?
Rafał Karwot: Z tego co słyszymy i widzimy piosenki z tej płyty dają ludziom wiele radości, ona nam samym daje wielką radość dla tego też taka jej nazwa.
Szymon: czy trudno było stworzyć ten materiał?
Rafał Karwot: Dość trudno było napisać mi teksty, sama część muzyczna dla chłopaków nie sprawiła jakichś większych kłopotów.
Szymon: Jak endorfina została przyjęta przez polskie media? Przez krytyków?
Rafał Karwot: Raczej pozytywnie, dostałem oczywiście po głowie za teksty ale przestało to na mnie już działać, to jestem ja i to są moje teksty, nie będzie inaczej.
Szymon: Jak oceniasz współpracę z gośćmi specjalnymi na płycie?
Rafał Karwot: Bardzo pozytywnie to nasi dobrzy znajomi, przyjaciele których 'musieliśmy' zaprosić do współpracy.
Szymon: Czy jesteś w pełni zadowolony z materiału końcowego, jaki znalazł się na płycie?
Rafał Karwot: Jestem bardzo zadowolony, na ten moment to był max co mogliśmy z siebie wyciągnąć.
Szymon: Zdecydowaliście się na dość ryzykowne rozwiązanie – zamieściliście wszystkie utwory z płyty na youtube jednocześnie zachęcając ludzi do kupna płyty. Jak to wpłynęło na waszą popularność oraz sprzedaż?
Rafał Karwot: Jeżeli byśmy pierwsi tej płyty na youtube nie wstawili to zrobiłby to ktoś inny. Żyjemy w czasach internetu i naprawde nie ma sensu z tym walczyć ,nasza płyta jest do ściągnięcia w wielu miejscach, oczywiście prawdziwi fani zawsze ją kupią a reszta?, no cóż, takie czasy.
Szymon: Czy polskie społeczeństwo dojrzało już do kupna muzyki przez kanały takie jak itunes?
Rafał Karwot: Cały czas się tego uczymy. W Niemczech, Anglii nie mówiąc już o USA taki rodzaj dotarcia do muzyki to normalna rzecz. U nas też tak się stanie - fizycznie płyty przestaną istnieć.
Szymon: Czy dzięki powyższym zabiegom zdobyliście również serca zagranicznych fanów?
Rafał Karwot: Nie odczuwamy jakiegoś wzrostu popularności po za granicami naszego kraju, ten zabieg jest skierowany raczej do Polaków rozrzuconych po całym świecie.
Szymon: Czy planujecie wydać swoją muzykę również na rynkach zagranicznych?
Rafał Karwot: Nie mamy takich planów, tym bardziej że śpiewam 100% po polsku.
Szymon: Jak publiczność przyjmuje nowe utwory na koncertach? Bawią się równie dobrze jak przy starszych kawałkach?
Rafał Karwot: Płyta ma odbiór bardzo dobry, wręcz entuzjastyczny, na koncerty przychodzi publiczność świadoma i to jest nasz największy chyba sukces na tej trasie.
Szymon: Czy macie jakiś swoje ulubione miejsce? Miejsce, w którym najbardziej lubicie koncertować, publiczność jest najfajniejsza, a piwo zimne?
Rafał Karwot: Jest sporo takich miejsc w Polsce, ale to przede wszystkim ludzie stwarzają ten klimat dzięki któremu chce się tam zawsze wracać i siedzieć do rana z miejscową załogą:)
Szymon: Czy dorobiliście się już swoich grouppies? ;)
Rafał Karwot: Nie, staramy się unikać takich sytuacji. Dla nas to jest bardzo męczące. Najlepiej czujemy się w swoim towarzystwie gdzie każdy może powiedzieć każdemu cokolwiek i nie ma przy tym 'krępacji'.
Szymon: Czy wy, podobnie jak duża część polskiej sceny reggae, popieracie legalizację marihuany?
Rafał Karwot: Na pewno było by dobrze móc sobie spokojnie czasem zapalić w gronie przyjaciół w bezstresowym klimacie, to jest taka sama używka jak fajki, alkohol, kawa. To jest dla ludzi: jedni głupieją z powodu alkoholu, jednocześnie drudzy nie mogą z powodu trawki.
Szymon: Jak oceniasz działanie policji, która zatrzymała muzyków zespołu Jamal za posiadanie marihuany tuż przed ich koncertem?
Rafał Karwot: Jako prowokacyjne i szczeniackie,niech łapią prawdziwych przestępców a nie marnują czasu na pierdoły.
Szymon: Co sądzisz o muzyce ragga łączącej elementy reggae z hiphopem? Czy Jamal, Vavamuffin to muzyka, którą słuchałbyś w samochodzie?
Rafał Karwot: To muzyka którą czasem słucham w samochodzie, zacieranie się gatunków bardzo mi się podoba, odkrywa nowe lądy i pokłady jakie jeszcze są do wydobycia, nie zamykajmy swoich mózgów,  nie ograniczajmy się. Musimy być otwarci na to co się dzieje wokół nas. Nie można o muzyce powiedzieć że jest zła czy dobra, możesz jedynie powiedzieć, że to ci sie podoba lub nie.
Szymon: Jest trzecia płyta. Powstaje pytanie – co dalej? Jakie są plany Tabu, co do rozwoju, kariery itp?
Rafał Karwot: Będziemy dalej udawać że wszystko jest w porządku:) heh. W przyszłym roku czeka nas 10-lecie naszej współpracy , na pewno będziemy chcieli to jakoś uczcić, jest kilka pomysłów więc już nie mogę się doczekać:)


wtorek, 22 marca 2011

WYWIAD z zespołem TABU - czyli coś o natchnieniu i ciężkich podróżach. I wielu innych rzeczach

Podczas opisanego przeze mnie koncertu Tabu: http://przywieczornejherbacie.blogspot.com/2011/01/koncert-tabu-i-star-guard-muffin.html poprosiłem muzyków o odpowiedzi na parę pytań. Niestety wywiad nie odbył się drogą rozmowy, a wymian maili, mimo to uzyskałem odpowiedzi na ciekawiące mnie pytania. Rozmowę z Rafałem Karwotem – wokalistą zespołu prezentuję poniżej:








Szymon: Jakie są okoliczności powstania zespołu? w końcu nie tak łatwo zebrać 9 osób, z których każdy gra na innym instrumencie i to właśnie reggae.. Znacie się ze szkoły? Z wspólnych imprez? czy też historia jest zupełnie inna...?

Rafał: Dokładnie to jest nas 10 osób, zespół założyły dwie osoby a potem na podstawie selekcji czysto towarzyskiej bez patrzenia na umiejętności muzyczne dobieraliśmy resztę składu, wyszliśmy z założenia że najważniejsza jest atmosfera a reszta się sama jakoś ułoży, no i mieliśmy rację .

Szymon: Skąd wziął się pomysł na nazwę zespołu?

Rafał: Z nazwą nie wiąże się żadna ważna dla nas historia czy przesłanie, tak wymyśliłem bo była krótka, prosta i wszystkim dobrze znana. Myślę że funkcjonuje całkiem dobrze wśród innych np. obcojęzycznych wynalazków

Szymon: Czy zespół jest dla was jedynym źródłem utrzymania? czym na co dzień zajmują się ludzie grający taką fajną muzykę?

Rafał: My po pierwsze nie mamy ciśnienia na to by żyć z muzyki, ba, nawet nie chcemy z niej się utrzymywać. Chcemy mieć spokój w tworzeniu, grać bo chcemy a nie bo musimy, to nie może być fabryka w 100% nastawiona na zysk, to ma być odskocznia od tego czego codziennie doświadczamy. Tabu jest naszym azylem, wyspą, ucieczką od rzeczywistości.

Szymon: Jakiej muzyki słuchacie i jakie książki wam towarzyszą?

Rafał: Ciężko mi jednoznacznie powiedzieć czego słuchamy czy czytamy, jest nas dziesięć osób i każdy ma swoje upodobania, nie wiem co ci mam odpowiedzieć bo np. w busie jak jedziemy na koncert słuchamy tego czego słucha kierowca a zmieniamy się co koncert za kółkiem, także słuchamy wszystkiego

Szymon: Czy dużo czasu zespół spędza w trasie? jak sobie radzicie? macie autobus? 2 furgonetki? w końcu przewieźć 9 osób ze sprzętem nie jest tak łatwo, a jeśli dorzucimy do tego technicznego i menagera...
Rafał: Zespół ma 10 osób, nie mamy technicznego a menagerem jest wokalista, kupiliśmy własnego busa i jeździmy nim na zmianę, jest to męczące czasami ale już się zahartowaliśmy i dajemy rade, najciężej było na Trasie INSOMNIA TOUR 2010 gdzie zagraliśmy 34 koncerty ze swoim całym nagłośnieniem, bus zawalony po dach,przyczepa i 11 osób w środku bo jeździł z nami dj śliwek który grał after po koncertach, to było bardzo ważne i męczące doświadczenie. Ale teraz już nic nasnie zabije

Szymon: Jak wygląda proces twórczy? czy jest to raczej jammowanie i wspólne dochodzenie do ostatecznego kształtu utworów, czy też któryś z was komponuje utwór od Ado Z, a reszta dostaje gotowe partie do zagrania? Czy zdarzają się kłótnie wewnątrz zespołu na tym tle?

Rafał: Kłótnie nie, raczej dyskusje, jesteśmy ślązakami i mamy twarde charaktery także czasami jest wesoło. Muzyka powstaje w przeróżny sposób, nie mamy jednego wypracowanego patentu, teraz przy tworzeniu trzeciej płyty pracujemy w grupach jak jest zarys to spotykamy się wszyscy i ubieramy ten szkielet w dobrze skrojony garnitur, dres czy spodenki z podkoszulką ,to zależy jak się wspólnie nakręcimy i jaka otacza nas aura.

Szymon: Z tego co wiem teksty układasz Ty. Skąd bierzesz inspiracje? Teksty na Jednosłowo są bardzo pogodne, optymistyczne, często przesiąknięte wdzięcznością do Boga i ufnością w niego...

Rafał: Bo mu ufam i wierze, mam swojego Boga który parę razy natchnął mnie i udało mi się napisać parę tekstów, mógł by to robić częściejJ , nie jestem świętym człowiekiem, nie mam też takiego planu na siebie ale uważam że życie bez Boga jest nic nie warte!

Szymon: Muszę Cię niedyskretnie zapytać o wiarę członków zespołu, bo że jesteście wierzący wynika jasno z tekstów. Tylko czy jest to rastafariańska wiara w Jah, czy raczej katolicyzm?

Rafał: Nie ma wśród nas Rasta braci, większość to bierni katolicy z paroma wyjątkami.

Szymon: Przeczytałem na waszej stronie, że zdobyliście kilka nagród i to jeszcze przed wydaniem płyty. Dlaczego tak długo czekaliście z jej nagraniem? I dlaczego właśnie wtedy – w 2006 roku przystąpiliście do rejestrowania materiału?

Rafał: Nie można założyć zespołu i od razu nagrać płytę, tak robi bardzo wiele zespołów, to błąd. Zespół jest organizmem, potrzebuje dotarcia, wszystkie jego części muszą się zazębiać, działać na 100% a to przychodzi z czasem.

Szymon: Opowiedz proszę o ewolucji, jaką zespół przeszedł między wydaniem pierwszej, a drugiej płyty. Pierwsza jest bardzo radosna, optymistyczna, a druga znacznie spokojniejsza. Sprawia wrażenie, jakby zespół dojrzał i uznał, że nie wypada się tak wygłupiać. Co sprawiło, że śpiewasz: "chwilami bardzo chce się płakać" i dalej "nie ma uśmiechu, i nie ma, nie ma słońca, moich problemów chyba nie doczekam końca, wdeptany w ziemię dotykam dna, czasami pozostaję sam", a już nie: "Żeby było tak, żeby było tak żeby płynął czas nie obok ale w nas, niech płynie krew w żyłach Twych rozcieńczona nadzieją przyszłych dni”. Mowa tu nie tylko o warstwie tekstowej, ale przede wszystkim muzycznej, która też bardzo się różni na tych płytach..

Rafał: Bo dojrzeliśmy głównie jako ludzie, człowiek ma inne problemy w dorosłym życiu aniżeli jako osiemnastoletni gówniarz dla którego najważniejsze są dziewczyny i balanga. To przyszło samo, ale my potrafimy się cieszyć, bawić, imprezować i mam nadzieje że to usłyszycie na trzeciej płycie!

Szymon: Skąd pomysły na tytuły i okładki albumów?

Rafał: Te pomysły to tak naprawdę brak pomysłów

Szymon: Magazyn Free Colours przyznał wam tytuł najlepszego zespołu reggae 2009 roku, macie naprawdę dobrą muzykę, która ma szanse dotrzeć do szerszej publiczności. Co robicie w tym kierunku, aby się wypromować? Czy nie pomógłby kontrakt z wytwórnią?

Rafał: Naszą główną promocją są koncerty, wtedy jesteśmy prawdziwi i mamy szanse przekonać do siebie każdego kto na tym koncercie się pojawi, nie interesuje nas sztuczna promocja robiona na siłę, my mamy swój plan i staramy się go realizować. Plan jest taki żeby nie zatracić swojej prawdziwości, by ci którzy chcą nas słuchać robili to z 100% zaufaniem i naprawdę nam wierzyli.

Szymon: Na scenie razem z wami pojawiają się czasem goście, ostatnio to był Junior Stress i Wojtek Wojda. Ich wyjście było zaplanowane, czy też był to spontan?

Rafał: Wojtek wskoczył na spontanie, a z Juniorem to była przećwiczona i specjalnie przygotowana akcja.

Szymon: Rozumiem, że polska scena punk-reggae zna się dobrze i często się integruje...?

Rafał: Za sprawą naszej obecności na trasie Punky Reggae Live organizowanej przez zespół Farben Lehre mieliśmy możliwość częściowej integracji z tą sceną i poznania się, nie mamy z nią problemów towarzyskich. Ale mówienie o integracji tych dwóch scen jest raczej na wyrost.

Szymon: Z którym zespołem najczęściej imprezujecie?

Rafał: Z każdym który jest w stanie dotrzymać nam towarzystwa i w którego towarzystwie dobrze się czujemy.

Szymon: W swoim artykule napisałem, że biorąc po uwagę jakość występu to wy powinniście być gwiazdą koncertu w Palladium, a nie SGM. czy zgadzasz się z tą opinią?

Rafał: Jeżeli gralibyśmy po SGM to gralibyśmy dla Ciebie i może 30 osób które przyszły specjalnie na nasz koncert. W normalnych okolicznościach raczej nie byłoby dyskusji.

Szymon: Rok temu podczas koncertu w Proximie człowiekiem, który sprzedał mi koszulkę zespołu okazał się być wokalista Tabu - Rafał. Czy często zdarza się, że udzielasz się w ten sposób?

Rafał: Akurat wtedy był mój dyżur Miałeś to szczęście stary. Widzisz, my wszystko robimy sami.

Szymon: Na koncercie w Palladium zagraliście nowy utwór. Czy to oznacza, że prace nad nowym albumem są już zaawansowane?

Rafał: Zaawansowane to za dużo powiedziane , chcielibyśmy by były zaawansowane, ale mówiłem o tym że Bóg czasami mnie oświeca i coś udaje mi się napisać? …także siedzę i cierpliwie czekam.

Szymon: Kiedy można spodziewać się jego wydania? możesz zdradzić jego tytuł?
<brak odpowiedzi>

Szymon: W jakim klimacie utrzymany będzie nowy album? radosny jak Jednosłowo, czy też poważny jak Salut? A może idziecie w jeszcze inną stronę?

Rafał: Płyta będzie taka, jak nam wyjdzie, nie mamy planu na jej zawartość. Nie stosujemy też klucza w tworzeniu płyt. Zobaczymy, sam jestem ciekaw

Szymon: Pytanie od mojego brata - wioślarza: jakiego sprzętu używają gitarzyści Tabu?
Rafał:

Marcin:
Gitara: Epiphone '97 + Gibson classic pickups
Amp: Orange Rockerverb 50
Effects: TC Electronics Nova System, Small Clone, Small Stone,

Kamil:
Gitara: Fender Stratocaster Mexican ('99)
Amp: Fender Hot Rod DeLuxe 212
Effects: Kostki Boss'a (delay, chorus), TC Electronic Delay, etc

Szymon: Jaką radę przekazalibyście początkującym zespołom z potencjałem? Jaka jest recepta na sukces?

Rafał: Rada jest jedna, grać dużo koncertów, często za darmo, za browara - ale grać!











sobota, 15 stycznia 2011

koncert TABU i Star Guard Muffin, 14.01.2011

moje pamiątki z koncertu
Po wielu perypetiach typu łapanie miejsca parkingowego dotarłem wreszcie wczoraj na koncercie w Palladium gdzie jako pierwsze grało Tabu, a potem Star Guard Muffin. Bawiłem się świetnie. Do czasu... Ale po kolei...

Po 19. w Palladium przywitała mnie długa kolejka do szatni. Poziom irytacji szybko wzrósł, gdyż usłyszałem, że Tabu zaczęło grać, kiedy jeszcze nie oddałem kurtki. Istotą kolejki był brak drobnych ( 2 zł za kurtkę) wśród koncertowiczów. Jak się okazuje to nie bilet wstępu jest najważniejszy na koncercie, a drobne na kurtkę ;) Szybko, szybko, numerek z szatni do kieszeni i na salę, skąd dobiegały mnie stłumione, basowe dźwięki reggae. I tu zaskoczenie - wcale nie ma jakiegoś wielkiego tłoku. Można podejść całkiem blisko i mimo to zachować przestrzeń dookoła potrzebną do swobodnego tańczenia, czy też robienia pajacyków – jak kto woli.
Zaś na scenie cała dziewiątka z zespołu. Pełna energii i w świetnej formie. W tak dobrej, że nie potrzebowali robić nawet przerw między utworami, ale płynnie przechodzili z jednego do drugiego. Jest to zresztą chyba znak rozpoznawczy Tabu, bo na koncercie rok temu w Proximie robili dokładnie tak samo. Zaczęli od „bloku” utworów z płyty Salut. Niestety nie pamiętam kolejności utworów – ponieważ koncert wciągnął mnie tak bardzo, że zapomniałem notować. Następnie przyszedł czas na blok piosenek z Jednosłowo. W międzyczasie na scenę został zaproszony Junior Stress, z którym wykonano jedną piosenkę ze swojego repertuaru. Później pojawił się tam również Wojtek Wojda – wokalista zespołu Farben Lehre.

Koncert Tabu był dla mnie bardzo intensywnym przeżyciem. Muzyka tego zespołu towarzyszy mi już od ponad roku, zarówno pomagając w trudnych chwilach spojrzeć na świat optymistyczniej jak i w tych dobrych – wyrażać radość. Z tego powodu znam ich twórczość bardzo dobrze. Podczas koncertu śpiewałem z zespołem wszystkie teksty i tańczyłem prawie bez przerwy. Ich energetyczny występ porwał mnie i pozwolił zapomnieć o całym świecie. W tamtej chwili liczyło się tylko reggae i chłopaki na scenie. No i moja kobieta bawiąca się zaraz obok mnie. Jeśli tego nie napiszę będzie źle – sam rozumiesz ;) [oj byłoby, było … :D – przyp. Daria] Kiedy zespół grał znane mi kawałki – byłem w niebie, kiedy grano nowy utwór lub cover też się świetnie bawiłem. Uważam Tabu za jeden z najlepiej koncertujących zespołów, jakie znam. Moja radość z koncertu porównywalna jest do tej, jaką miałem podczas Sonisphere Festival (Metallica!!). Będę śledził ich stronę niecierpliwie czekając kolejnego ich koncertu w sensownej odległości od mojego domu.

Opisałem już moje odczucia, aczkolwiek z moich obserwacji wynika, że nie były one odosobnione. Publiczność reagowała entuzjastycznie na częste zawołania ze sceny „łapy w górę”, czy też zachęty do klaskania oraz machania. Generalnie widać, że ludzie się świetnie bawili. Szczególnie, że ze sceny aż promieniował entuzjazm, power i optymizm. Następnie zespół zagrał jeden nowy, jeszcze nie publikowany utwór, który również został przyjęty bardzo ciepło przez rozgrzaną publiczność. Potem muzycy pożegnali się z odbiorcami i zeszli ze sceny, by za chwilę na nią powrócić wywołani przez publiczność. Na bis zespół zagrał „Słoneczne” i utwór spoza swojego repertuaru, którego tytułu niestety nie pamiętam. Publika próbowała wywołać zespół jeszcze raz na scenę, ale niestety muzycy pozostali nieugięci.

Wkrótce na scenę wkroczył Kamil Bednarek i Star Guard Muffin. I tu przeżyłem ogromne rozczarowanie. Zespół grał niemrawo, wokalista strasznie starał się wyglądać zabawnie i „żywo”. Tak bardzo, że aż wyglądał śmiesznie. Poza tym akustyka nie pozwalała usłyszeć słów. Po fantastycznym występie Tabu, niejako przez kontrast widać było marność „gwiazdy wieczoru”. Czy później zespół się rozkręcił i porwał publiczność nie wiem – wyszedłem po 2 piosenkach bo szkoda było mi czasu. Mam mocne przekonanie, że ktoś tu się pomylił i to SGM powinno być supportem dla Tabu. Mam nadzieję, że podczas kolejnego koncertu wodzisławskiego zespołu w stolicy, to właśnie Tabu będzie gwiazdą wieczoru. Czego chłopakom życzę z całego serca. Zresztą moję życzenia są tu mało ważne, aczkolwiek szczere..zasługują na to- tak mi mówi moje poczucie sprawiedliwości.



piątek, 14 stycznia 2011

Cytat do herbaty

"Kiedy wstaję - ona jest przy mnie,
gdy zasypiam - przytula się do mnie,
gdy się śmieję - to śmieje się ze mną,
kiedy płaczę - to mówi: "jestem tu!".
Zawsze mam na kawałek chleba,
zawsze mam to, co mi potrzeba.
Co dzień spełniam swe marzenia,
każdego dnia dotykam nieba!

Tyle mam, ile mam, ile bym chciał!"
                                              Tyle mam, Tabu

czwartek, 13 stycznia 2011

Tabu - świetny zespół reggae

Dziś chciałbym napisać o jednym z moich ulubionych zespołów. Zespole, który wywarł na mnie ogromny wpływ, pomógł w trudniejszych momentach życia. Zespołu, którego muzykę mogę słuchać cały czas i nie staje się ona drażniąca. Nie mówię tu o Metallice, U2 czy innym Pink Floyd. Mam na myśli skromny polski zespół reggae o nazwie Tabu. Grupa pochodzi z Wodzisławia Śląskiego. Chłopaki mają w dorobku dwie płyty: wydaną w 2006 Jednosłowo oraz Salut(2009).
Jednosłowo (tak! Właśnie pisane razem!) to debiutancki album grupy. Muszę powiedzieć, że jak na debiut płyta jest bardzo (bardzo bardzo) dobra. Została profesjonalnie nagrana, jakość dźwięku nie pozostawia nic do życzenia. Płyta jest jednocześnie dojrzała muzycznie i bardzo pogodna. Nie tylko muzyka buduje ten dobry nastrój, ale również teksty - które potrafią nastawić pozytywnie do świata i zmotywować do działania nawet największego pesymistę - meteopatę podczas jesiennych słot. Dość wspomnieć taki kawałek jak Wojownik, w refrenie którego możemy usłyszeć: "Żeby było tak, żeby było tak żeby płynął czas nie obok ale w nas, niech płynie krew w żyłach Twych rozcieńczona nadzieją przyszłych dni”. Utwór ten zaczyna się świetną wstawką graną na kaczkowanej gitarze. Piękne słowa ma również piosenka "Tyle mam", w która jest afirmacją radości z tego co już się posiada. Do rozmarzenia się zachęca "słoneczne reggae, przygoda na Jamajce", które jest chyba najpogodniejszym utworem z płyty. Jednak tym co wyróżnia Tabu na tle innych zespołów, jest nie tylko warstwa wokalna, ale przede wszystkim muzyczna. Zespół ma piękne riffy gitarowe zagrane w świetnym brzmieniu. To one - obok wokalu wyznaczają najczęściej melodię i można się w nich zasłuchać. Nie można też nie wspomnieć o rozbudowanej sekcji dęciaków. Zespół gra bardzo równo - wszystkie sekcje trzymają poziom. Nie jest na pewno tak, że na przykład perkusja jest prosta jak rytm wybijany przez sekundnik i nudna, podczas gdy inne partie dobre. Tutaj wszystko sprawia wrażenie dobrze przemyślanej kompozycji, która jednocześnie grana jest z ogromnym powerem i radością. 
 
Drugi album trzyma poziom poprzednika. Salut - jest jednak znacznie od niego poważniejszy. Odniosłem wrażenie, jakby zespół wydoroślał, uznał,że nie wypada się już wygłupiać i zagrał poważniej. Dotyczy to zarówno melodii, jak i tematyki tekstów. Nie słychać w nich takiego optymizmu, ale jakby taki stoicyzm, może spokój : "zamykam oczy i znikam... zostawiam za sobą cały świat". Na tej płycie znajdziemy też deklarację miłości i to wypowiedzianą pięknymi słowami: "moja słowa dwa nie mogą tobie dać, pewności, że na Tobie dla mnie kończy się świat, ale w sercu moim jest co naprawdę dzieje się, nie ma obaw, że już nigdy nie zobaczysz mnie". Ale możemy też usłyszeć znacznie mniej przyjemne wyznanie, że "chwilami bardzo chce się płakać" i dalej "nie ma uśmiechu, i nie ma, nie ma słońca, moich problemów chyba nie doczekam końca, wdeptany w ziemię dotykam dna, czasami pozostaję sam". Jest więc i miejsce na trudniejsze emocje. Również w sferze muzycznej płyta nie rozczarowuje, podobnie jak Jednosłowo wszystkie partie trzymają wysoki poziom. Przy tej muzyce po prostu nie da się nudzić. Na mnie szczególnie dobre wrażenie robią – oprócz wokalu – zagrywki gitarowe. Są wspaniałe, często grane na tłumionych strunach, melodyjne i bardzo wpadają w ucho.

Podsumowując, obie płyty są warte posłuchania i nabycia. Jest to kawał naprawdę dobrej muzyki, która spodoba się nie tylko rastamaniakom. Na ich profilu myspace wyczytałem informację, że zespół pracuje nad trzecim krążkiem. Jestem pewien, że będzie on nawet jeszcze lepszy niż dotychczasowe dwa. Pytanie tylko, w którą stronę zespół pójdzie? Optymizmu albumu „Jednosłowo”? Czy chilloutu „Salut? Na to pytanie poznamy odpowiedź już wkrótce... Nie mogę się doczekać...
Dodatkowo należy wspomnieć o tym, że zespół świetnie wypada podczas występów na żywo. Muzyka nie traci na jakości, a zyskuje jeszcze (nie wiem jak to możliwe) na powerze i optymizmie. Jutro - 14.01.2011 grupa Tabu będzie supportować Star Guard Muffin w Palladium w Warszawie. Ja się wybieram - to będzie prawdziwa uczta dla uszu.


Tych, których zaciekawiłem muzyką Tabu odsyłam do ich profilu na myspace: http://www.myspace.com/tabubandpl.oraz na stronę http://www.tabu.band.pl/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...